Dziecko śpi czyli dwa magiczne słowa na każdy wieczór

dziecko śpi
fot. christopherallisonphotography.com

Dziecko śpi? Zasypia samo i przesypia noc? Czy to możliwe?

Usypianie dziecka to nie lada wyzwanie dla rodziców. Horror nieprzespanych nocy może nas jednak ominąć. Odpowiednie warunki i nawyki kształtowane przez was drodzy Rodzice mogą spowodować, że wasze dziecko śpi przez całą noc i nie ma kłopotów z zasypianiem. Wystarczy zastosować się do kilku zasad, a noce staną się czasem na odpoczynek. Jeżeli maleństwo zasypia samo to masz ogromne szczęście, ale, jeżeli odpowiedź brzmi nie to trafiłaś na taki egzemplarz jak ja i powinnaś pomóc swojemu dziecku opanować sztukę zasypiania. Potwierdzam, że jest to możliwe, choć na początku może się wydawać wręcz odwrotnie. Usypianie dziecka nie musi być koszmarem, jeśli wiesz jak się do tego zabrać na pewno Ci się uda!

Z Marcelem borykaliśmy się z częstymi nocnymi pobudkami, kręceniem, wypijaniem dużej ilości wody i mleka (pisałam o tym TUTAJ dodam tylko , że na początku szykowałam trzy butle z mlekiem i prawie litr wody z każdym miesiącem mleka było mniej, ale woda pozostała w ilości niezmienionej). W takiej sytuacji ani ja ani Marcel nie wysypialiśmy się dobrze, ja musiałam robić mieszanki mleka, uzupełniać butelkę z wodą co oczywiście powodowało, że pielucha napełniała się w tempie błyskawicy, więc trzeba ją było zmienić równie szybko żeby maluch się nie przebudził , zdarzało się, że nawet dwie! Po pewnym czasie doszłam do wprawy i obsługiwałam Marcela niczym robot, butla, woda, smoczek, zmiana pieluchy panie. Po kilku tygodniach miałam już serdecznie dosyć. Wówczas niezastąpionym przewodnikiem okazała się książka „Każde dziecko może nauczyć się spać. Jak uniknąć problemów z zasypianiem i przesypianiem nocy u dzieci”. Metody w niej zawarte,wypróbowane i sprawdzone w tysiącach przypadków, pomogą zrozumieć rytm snu dziecka. Marcel jest żywym dowodem, że da się nauczyć dziecko zasypiać i spowodować, żeby przesypiało noc. Nareszcie moje dziecko śpi!

Znajdziesz tam odpowiedź na ważne i tak bardzo nurtujące rodziców pytania:

– dlaczego dziecko budzi się kilka razy w nocy?

– dlaczego niektóre przyzwyczajenia związane z karmieniem i zasypianiem w czasie dnia źle wpływają na sen nocny?

– dlaczego nie stosowanie rytuału wieczornego źle wpływa na sen dziecka?

– jak karmić niemowlę lub maluszka, by uniknąć nocnego budzenia się wywołanego przez głód ?

Annette Kast-Zahn i Hartmut Morgenroth udzielają nieocenionych porad na temat tego, jak rozwiązywać najczęstsze problemy z tym związane i jak ich unikać. Dowiadujemy się, jak długo dzieci przeciętnie śpią, jaki jest dokładnie przebieg snu, dlaczego wiele dzieci budzi się w nocy i płacze.

Jak dziecko może się samo nauczyć zasypiać i przesypiać spokojnie całą noc?

Na początku trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy twoje dziecko śpi tak jakbyś tego chciała ? Jeśli nie, wówczas trzeba ustalić stały rytm dnia dziecka – stałe pory karmienia i drzemki itp. Pora snu i drzemek powinna wypadać każdego dnia mniej więcej o tej samej porze. Kolejność rytuału zasypiania to kąpiel, karmienie, dłuższa chwila uwagi poświęcona tylko dla malucha (bajka, tulenie, śpiewanie kołysanek) a potem układanie do snu.

Dziecko najlepiej włożyć do łóżeczka, kiedy jest jeszcze rozbudzone. Odkładamy je do łóżeczka, mówimy czule dobranoc, dajemy buziaka i wychodzimy z pokoju maksymalnie po upływie 1,5 minuty. Jeśli zaśnie samo bez waszej pomocy to gratuluję! Udało się! Jednak jeśli zacznie płakać odczekujemy dokładnie wyznaczony czas przedstawiony w tabeli poniżej. Wchodzimy po upływie czasu do pokoju. Pocieszamy je czule i uspokajamy możemy pogłaskać przemówić kojąco, ale nie wolno brać maleństwa na ręce, ani wyciągać z łóżeczka. Po chwili kładziemy dziecko z powrotem spać, przykrywamy kołderką, mówimy dobranoc i wychodzimy z pokoju. Jeśli się podnosi lub się opiera nie kładziemy go na siłę, mówimy dobranoc i wychodzimy z pokoju, pozostawiając je w łóżeczku. Pamiętajcie żeby w pokoju nie przebywać dłużej niż ok 1,5 minuty. Tą czynność należy powtarzać tyle razy aż do momentu, kiedy dziecko samo zaśnie lub niestety po prostu padnie ze zmęczenia. Pamiętajcie jednak, że nic się mu nie dzieje i w/w metoda została wymyślona i sprawdzona przez osoby do tego kompetentne, więc jeśli tylko przetrwacie pierwsze 2 dni dalej będzie tylko lżej i łatwiej.

Okres czekania przed zajrzeniem do dziecka
Okres czekania przed zajrzeniem do dziecka

Dlaczego czas w tabelce jest wydłużany? Ma to na celu, aby dziecko samo zrozumiało, że płaczem nic nie zyska. Przy tej metodzie dziecko oducza się krzyczenia, zawodzenia, histeryzowania. Zamiast oczekiwanej pomocy przy zasypianiu osiąga bowiem tylko tyle, że matka lub ojciec na krótko do niego zaglądają, aby je pocieszyć i dać znać, że są tuż obok i nie zostało opuszczone. Maleństwo z czasem zaczyna rozumieć, że jest zmęczone o stałych porach i spodziewa się ułożenia do snu przez co dużo łatwiej mu się do tego przystosować. Dlatego też szybko dochodzi do następującego wniosku: „Zadaję sobie sporo trudu i krzyczę, a co z tego mam? Dla tej odrobiny korzyści? Cały mój wysiłek się nie opłaca. To już lepiej sobie zasnę”.

W ten sposób oduczamy dziecko płaczu jednocześnie zapewniając mu poczucie bezpieczeństwa i ogromną troskę. Pierwsze próby zwykle są koszmarne, a rodzice powątpiewają w skuteczność strategii działania. Najważniejsza jest konsekwencja. Dziecko naprawdę z czasem nauczy się samodzielnie zasypiać w łóżku. pierwsze dwie trzy noce są najtrudniejsze ponieważ dziecko będzie się buntowało ale sami zobaczycie, że już kolejne wieczory i noce będą o niebo lepsze a kiedy minie kilka dni zauważycie, że wasze dziecko śpi całą noc. Nie możecie zrazić się płaczem dziecka i zacząć ponownie wracać do starych nawyków – lulania, noszenia na rękach, zasypiania obok dziecka trzymając za rączkę. Wówczas maluch nauczy się wykorzystywać płacz ponownie do manipulacji wami. A nasz wysiłek rodzicielski spełznie na niczym. Z naszej strony potrzebna jest konsekwencja i dużo cierpliwości (wiem, że łatwo się mówi, ale to da się zrobić). Żeby osiągnąć sukces i tak naprawdę pomóc maluszkowi powinniśmy postępować według wyżej wymienionych zasad. Polecam prowadzić protokół snu dziecka, który jest zamieszczony na końcu książki.

My zadaliśmy sobie kluczowe pytanie czy poświęcimy kilka bezsennych i nerwowych nocy, aby uzyskać spokojny sen dla naszej rodziny i radosną gębę o poranku :) Odpowiedź była prosta. Przeżyliśmy 2 noce, a potem stał się cud. Marcel zasnął sam, a ja wróciłem do salonu właśnie ze słowami Kochanie, nasze dziecko śpi ! Po około tygodniu załapał już wszystko i skończyły się kłopoty ze snem.

Dziecko śpi ok. 14 godzin kiedy ma pół roku wówczas może nauczyć się zasypiać samodzielnie.

Diagram, który pochodzi z podręcznika „Każde dziecko może nauczyć się spać. Jak uniknąć problemów z zasypianiem i przesypianiem nocy u dzieci” obrazuje dokładnie pory snu i drzemki.

 

Przeciętny czas snu dzieci w różnym wieku (wg Ferbera)
Przeciętny czas snu dzieci w różnym wieku (wg Ferbera)

 

Jeżeli po przeczytaniu podręcznika stwierdzisz Droga Mamo, że to zupełnie nie dla Ciebie i dziecka nie rób nic co byłoby niezgodne z Twoją postawą. Zachęcam jednak do lektury, chociażby dlatego, że przykłady z życia rodziców które opisują autorzy czasami mogą rozwiać pewne Wasze wątpliwości, uzupełnicie wiedzę a może odnajdziecie tam coś dla siebie?

Kiedy zdecydujecie się zastosować metodę na waszym dziecku polecam żeby przeprowadzała ją mama/tata osoba, która jest zdecydowana, konsekwentna, wierzy w sukces metody i swoją postawą przekazuje to dziecku.

Dziecko śpi – magiczne dwa słowa dla was każdego wieczoru :) Powodzenia w usypianiu waszych pociech!

A.

6 KOMENTARZE

  1. metoda kontrolowanego wypłakiwania: dla mnie (matki i psycholożki) to najgorsza z możliwych metod do zastosowania. raczej mało humanitarny sposób traktowania. dla mnie rodzaj przemocy.
    owszem, może i skutkuje tym, że w końcu dziecko nauczy się zasypiać. ale dlaczego zasypia? bo jest wyczerpane i upłakane, bo w końcu nauczy się, że nie warto wołać rodziców??
    jestem zwolenniczką dawania dziecku tego, czego w danej chwili potrzebuje: jestem rodzicem i moim zadaniem jest reagowanie na potrzeby mojego dziecka, które jest całkowicie zależne ode mnie.
    mój w tej chwili czterolatek jest dzieckiem zdrowym psychicznie, stabilnym emocjonalnie, zasypia sam: mimo, że NIGDY nie odmówiliśmy mu, kiedy potrzebował spać z nami (raczej rzadko), zasypiać z kimś z nas (bardzo często, prawie co wieczór do trzeciego roku życia) i inne tym podobne.
    pozdrawiam

  2. Super. Przeczytałam książkę Kast-Zahn A. – „Każde dziecko może nauczyć się spać”. Wprowadziłam w życie. Udało się.
    Do wiadomości bijaźliwych o psychikę dziecka, nie ma jednoznacznej opinii specjalistów o wpływie metody na psychikę dziecka. Nie mówimy tu o ciagłym pozostawianiu dziecka samemu sobie. Wierzcie, metoda działa. U nas ja już wcześniej chciałam tak usypiać dziecko ale tatuś mówił że jest to okrutne i on będzie ją nosił na rękach nawet jak będzie miała 10 kg … do czasu. Córka budziła się przez 1,5 miesiąca po zaśnięciu najpierw po godzinie, potem po dwóch,potem długie kolejne usypianie i w środku nocy nie chciała spać jak się obudziła np. od 1-3. Dodam, że nie spała w ciągu dnia długo, dwie drzemki po 30 min lub jedna 1-1,5 godz. Tatuś jednak spapitulował wykończony i sam chętnie chciał wprowadzić tę metodę. Obłożyliśmy łóżeczko z każdej strony kołdrami/kocami, tak aby mała się nie uderzała jak upada stojąc. Pierwszy dzień płakała/wyła 45 min, drugi 30, trzeci 15-20, czwarty 5 min, piąty 2 min, potem była chora kilka dni i spała ze mną i od nowa musieliśmy zacząć, ale podobnie było do pierwszego razu. Niech was nie poruszy płacz, konsekwencja jest ważna. Ja w pierwszy dzień zajmowałam się sprzątaniem kuchni żeby czymś się zająć w odstępach czasu między wejściami do małej. Już od pierwszego dnia córka przestała się budzić co chwilę, budzi się raz-dwa razy i po chwili przytulenia zasypia ponownie a w środku nocy nie robi już „imprez” :)

    • Córka po prostu zrozumiała, że nie ma co liczyć na rodzica, kiedy go potrzebuje, ot co. Tak właśnie działa ta metoda – powoduje, że dziecko traci zaufanie do najbliższego opiekuna i najczęściej po kilku lub kilkunastu próbach – poddaje się, czyli zasypia. Dla mnie najgorsza z możliwych metod. Dzieci tak już mają że w pewnym okresie życia się bardziej budzą i jedyne co powinno się zrobić to przeczekać.
      Pozdrawiam

      • Drogie mamy
        Jestem szczęśliwym tatą rocznej Marysi i jak czytam niektóre porady „wspaniałych mam” to serce mi pęka. Nasza córka od urodzenia miała problemy z brzuszkiem. Nie były to zwyczajne kolki trwające po kilka godzin w porach wieczornych ale potworne całodzienne bóle brzuszka i gazy. Wszystkie środki dostępne w aptekach i domowe sposoby zawiodły. Jedyne co pomagało naszej córeczce to cycuś mamuni i noszenie przez tatę na rękach. Trwało to przez ponad 4 miesiące. Potem zaczęło się u Marysi bolesne ząbkowanie. Prawie każdy ząbek poprzedzał krwiaczek który powodował w buzi dyskomfort.Tu znowu pomagał cycuś, przytulenie i troska. Ze snem miała problem od początku więc mimo prób usypiania w łóżeczku i tak dziecko lądowało z nami w łóżku. Nie mieliśmy nigdy z tym problemów że z nami śpi. Przecież tyle na nią czekaliśmy a to taki słodki szkrab. Tylko te pobudki w nocy….No właśnie…Marysia poprzez te cholerne kolki przyzwyczaiła się do ssania piersi w nocy. Przyzwyczaiła się również do tego że ktoś jest blisko kto zawsze przytuli kiedy coś boli. Zmodyfikowanej nieco metody 3-5-7 spróbowaliśmy pierwszy raz jakieś 2 miesiące temu. To była tragedia. Po godzinie dziecko usnęło totalnie wyczerpane płaczem. Chlipało jeszcze kolejną godzinę po zaśnięciu. Od tamtej pory nigdy więcej jej tego nie zafundowaliśmy. Malutka usypia najchętniej ze mną bo mamusia od razu kojarzy jej się z cysiem. Śpi ciągiem maksymalnie po 4 godziny ale da się to przeżyć. Marzeniem naszym jest by w końcu przesypiała noce. Jej pobudki zrzucamy na razie na jej przyzwyczajenie do nocnego karmienia to też zabieramy się na dniach za odzwyczajenie ją od karmienia w nocy. Drogie mamy. Gratuluję wam że metoda 3-5-7 przynosi u was takie wspaniałe rezultaty. Gratuluje wam wsparcia waszych mężów patrzących jak dziecko zanosi się od płaczu i nie reagowania na to. Ta metoda może się i sprawdza ale nie u wszystkich. Nie wierzcie w to że płacz malucha aż do totalnego zmęczenia i wypłakania jest ok. Weźcie sobie do serca że to do was należy zapewnienie mu poczucia bezpieczeństwa. Nie fundujcie mu od pierwszych miesięcy doświadczeń jak w wojnę. Przecież taki maluch nie rozumie dlaczego mama była i nagle jej nie ma a ono zostaje samo. Oczywiście są maluchy bezproblemowe które nawet za bardzo nie płaczą za rodzicami kiedy się oddalą ale to są wyjątki. Macierzyństwo to nie jest hodowla polegająca na zostawieniu chowu w klatce i doglądaniu go, karmieniu dopóki nie podrośnie. Z resztą weźcie sobie za wzór naturę i podpatrzcie jak swoimi dziećmi opiekują się pozostałe naczelne. To my ludzie wypaczyliśmy ten model goniąc za karierą, niezależnością i wygodą. Wolimy zostawić dziecko w kojcu i udawać że się pięknie samo bawi. Dajcie mu jeszcze tablet albo posadźcie przed telewizorem a za kilka, kilkanaście lat zastanawiajcie się co do cholery poszło nie tak.

          • Każde dziecko jest inne i to co się sprawdza u jednego nie zawsze ma rację bytu u drugiego dziecka. Każdy rodzic ma prawo wyboru a wiadomo, że najważnejsze jest dobro dziecka. Myślę, że ta metoda z pozoru jest trudna dla dziecka, ale zagłębiając się w jej mechanizm można doszukać się sensowności. U nas się sprawdziła mimo, że nie do końca jej zawierzyłam. Nie powiem „polecam”, ale „spróbujcie, ale nic na siłę” :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ